|
|
Jak wiadomo, każdy kto chce wyjechać za granicę, powinien znać dany język obcy.
Dzięki temu łatwiej może się komunikować i rzadziej dochodzi do jakiś nieprzyjemnych
incydentów wynikających z braku możliwości porozumienia się.
Tak samo jest ze zwierzętami. Żeby móc żyć w zgodzie i cieszyć się kontaktem z nimi,
trzeba nauczyć się ich języka. Jak to zrobić? Ano przez obserwację, rozmowy z innymi
opiekunami zwierząt, czytanie książek czy przeglądanie stron internetowych.
podstawy komunikacji
króliczy język
nowy lokator
nowy lokator - przypadek szczególny, czyli dorosły królik
problemy wychowawcze
Podstawy komunikacji
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że królik jest tylko królikiem i tak go
trzeba traktować. Nie wolno go "uczłowieczać"!!! Większość konfliktów i nieporozumień
na linii królik - opiekun wynika właśnie z przesadnego traktowania zwierzaka jak
człowieka. Niestety wielu opiekunów, czy to świadomie czy też nie, wymaga od swoich
zwierząt w zamian za takie traktowanie odpowiedniego zachowania, że nie będą siusiać
nie tam gdzie trzeba, że pozwolą się głaskać, że będą grzecznie siedzieć na kolanach,
że nie będą gryźć. Tymczasem okazuje się, że królik to bardzo niewdzięczne stworzenie,
bo siusia, bo gryzie, bo ucieka przed głaskaniem..... Ręce mi opadają, jak czytam na
forach posty ludzi, którzy przestają lubić swoje króliki, bo nie są takie, jak to oni
sobie wyobrazili. Nie rozumieją, że królik nie jest człowiekiem i nie myśli jak człowiek,
a obowiązkiem opiekuna jest ZROZUMIEĆ ich zachowanie.
Mając w domu królika należy pamiętać o paru sprawach:
- Królik nie jest maskotką. To żywe zwierzę,
które ma swoje potrzeby i nie ma obowiązku grzecznie siedzieć na kolanach "swojej pańci",
czy dawać się zagłaskiwać i tulić niemal na śmierć. Ma prawo mieć gorszy dzień,
nie mieć ochoty na pieszczoty, czy pospać sobie w zacisznym kąciku.
Królik siusiając na nasze łóżko (czy w inne
niedozwolone miejsce) nie jest złośliwy. Zwierzęta nie potrafią mówić ludzkim głosem,
więc przekazują nam informacje na swój sposób. Jeżeli opiekun nie potrafi ich zrozumieć,
odwołują się do bardziej radykalnych sposobów. Psotce jak coś się nie podoba,
siusia na łóżko, Kropka wyrywa włosy z koca. I to moim zadaniem jest zrozumieć,
o co im chodzi, co chcą mi "powiedzieć". Najczęściej w ten sposób zwracają mi
uwagę, że moje zachowanie wobec nich jest niewłaściwe.
Nie karzemy królika za złe zachowanie.
To indywidualista, który na każdy temat ma swoje zdanie i nie cierpi, kiedy ktoś stara
się mu je wybić z głowy. Trzeba z nim dosłownie dyskutować i opracowywać kompromis.
Jeżeli chcemy wyegzekwować swoje, to najlepszym argumentem będzie nagradzanie za
"dobre zachowanie".
Klatka rzecz święta - króliki są zwierzętami
terytorialnymi. Nie znoszą, kiedy ktoś ingeruje w ich sprawy. Dlatego, jeżeli królik
reaguje agresywnie po włożeniu ręki do klatki, nie wolno na niego krzyczeć czy karać go.
Porządki w klatce przeprowadzamy, kiedy nie ma w niej naszego pupila.
powrót do góry
Króliczy język
Króliki, jak wszystkie zwierzęta, porozumiewają się językiem ciała. Z reguły
są cichymi zwierzątkami, co wynika z faktu, że w przeszłości zbyt głośnie zachowanie
ściągało na nie drapieżniki. Głośnie dźwięki wydają najczęściej tylko w przypadku
zagrożenia życia lub silnego bólu.
Królik biega pełnym pędem, podskakuje
wykonując w powietrzu skręty ciała we wszystkie strony - jest zadowolony, czuje
się bezpiecznie, rozładowuje nadmiar energii.
Królik głośno tupie tylnymi łapkami -
kiedy jest spięty, czujny, to oznaka strachu, ostrzeżenie dla innych towarzyszy o
niebezpieczeństwie. Kiedy królik jest w klatce, rozluźniony, patrzy na opiekuna -
próba zwrócenia na siebie uwagi. Psotka codziennie rano w ten sposób się z nami wita.
Niekiedy tupanie jest też oznaką niezadowolenia.
Królik porusza się kiwając łebkiem w górę i dół
- charakterystyczne zachowanie królika, który jest na nowym terenie lub zobaczył coś,
czego nie zna. Kiwanie łebkiem pozwala na dokładne obejrzenie terenu lub przedmiotu.
Królik obsikuje opiekuna - oznaka niezadowolenia,
a jeżeli robi to w momencie, kiedy opiekun do niego podchodzi - próba odstraszenia.
Obsikiwanie ścian i przedmiotów jest jednym ze sposobów znakowania terenu.
Królica kopie w podłodze lub w klatce,
wyrywa sobie futerko, nosi w pyszczku siano, znosi do klatki różne przedmioty -
objaw ciąży. Jeżeli królica nie miała kontaktu z samcem - ciąża urojona.
Zachowania w stadzie:
Oznaki sympatii - wzajemne lizanie się
po łebkach, oczach, uszach, przytulanie się do siebie, okazywanie podporządkowania
poprzez wpychanie łebka pod łebek lub brzuch towarzysza.
Zapraszanie do zabawy - podbieganie do
towarzysza, okrążanie go, następnie odbiegnięcie, wykonanie parę kółek wokół własnej
osi i znów podbiegnięcie do towarzysza, szturchanie pyszczkiem, zaczepianie.
Bardzo ciekawą metodę zachęcanie do zabawy opracowała Kropka. Tak długo zaczepia
Czorta, aż ten w końcu zniecierpliwiony zaczyna ją przeganiać. Im bardziej on jest
zły, tym bardziej ona jest szczęśliwa....
Zaloty - lizanie po łebku, oczach, uszach,
obieganie towarzyszki, przeczesywanie futerka na zadzie, podszczypywanie, ocieranie
się o nią, często też "bródkowanie", obwąchiwanie i wylizywanie okolic narządów
płciowych. Samica gotowa do zbliżenie układa się płasko na ziemi, zarzuca omyk
na grzbiet i unosi do góry tylną część ciała.
Walki - pomimo tego, że króliki są zwierzętami
stadnymi, może się zdarzyć, że dwa osobniki nie będą za sobą przepadać. Wówczas dochodzi
między nimi do zachowań agresywnych, do których opiekun nie może dopuścić, ponieważ
walki między dwoma królikami mogą skończyć się bardzo źle. Króliki, które się nie
lubią, albo podchodzą do siebie spięte, gotowe do ataku, albo od razu rzucają się
na siebie warcząc, gryząc i okładając łapami, przeskakują przez siebie nawzajem,
powalają na ziemię, obejmując się przednimi łapkami i kopiąc tylnymi w brzuch
przeciwnika. Łagodniejszą formą okazywania niechęci jest przeganianie się z
podszczypywaniem tylnych łap lub pośladków. Nawet jeżeli takie króliki nie są
puszczane razem, trzeba pilnować, żeby ten, który jest wypuszczony i zbliża się do
klatki przeciwnika, nie prowokował bitwy przez kraty. Królik w klatce bije przednimi
łapkami uderzając o pręty, co może spowodować uraz kończyny.
Wylizywanie przedmiotów - dużym zaskoczeniem
było dla mnie zaobserwowanie, że Czort i Dymek namiętnie wylizują szafki, ściany,
wersalkę. Nie wiedziałam o co chodzi, ale przy najbliższej wizycie u weterynarza
zapytałam o to zjawisko. Okazało się, że w ten sposób samce usuwają zapach swojego
przeciwnika. Jeżeli wyczują gdzieś oznakowanie - "usuwają" je i często zaznaczają
swoim zapachem.
powrót do góry
Nowy lokator
Przynosimy do domu małego króliczka i co dalej?
Taka sytuacja jest bardzo stresująca dla królika. Nowe miejsce, nowi ludzie,
nowe zapachy i nowe dźwięki. Do tego wszystkiego uszak musi się przyzwyczaić.
Umieszczamy go w klatce, nasypujemy do miseczki jedzenie, dajemy siano, jeżeli
króliczek nie umie pić z poidełka, dajemy miseczkę z wodą. I pozostawiamy w spokoju.
Nie siedzimy przy klatce wpatrując się w "nowego", nie puszczamy głośno muzyki czy
telewizora, nie krzyczymy, nie hałasujemy, nie zapraszamy rodziny, sąsiadów i znajomych,
żeby pokazać nowy nabytek. Króliczek musi się uspokoić, zapoznać z zapachami,
z nowym otoczeniem. W przypadku odważniejszych królików nie trwa to długo, ale przy
płochliwych trzeba zachować szczególną ostrożność i zachowywać się bardzo spokojnie.
Kiedy można wypuścić z klatki i co zrobić, jeżeli króliczek nie chce z niej wyjść?
To chyba jedno z najczęściej z zadawanych pytań przez świeżo upieczonych opiekunów
króliczka. Wypuszczać uszaka można już na drugi dzień po jego przyniesieniu do domu.
Nie wyciągamy go na siłę, nie siedzimy przed klatką prosząc go o wyjście, tylko
otwieramy drzwiczki i decyzję o wyjściu pozostawiamy jemu samemu. Co może być przyczyną
niechęci do wyjścia z klatki? Najczęściej dostępne klatki wymagają od królika
wykonania skoku na zewnątrz. Duży, dorosły królik dobrze sobie z tym radzi, ale
mały króliczek może mieć duże problemy, a próba skoku może zakończyć się poważną
kontuzją łapek. Przede wszystkim przed klatką powinien znajdować się dywanik,
żeby uszak nie skakał na gołą podłogę. Taki skok powoduje rozjeżdżanie się łapek,
przewracanie i utratę zaufania. Potem trzeba długo namawiać króliczka do wyjścia,
nawet jeżeli przed klatką znajduje się dywanik. Druga sprawa, to pręty. Nie powinno
się pozwalać, żeby maluch po nich schodził. Żeby temu zapobiec do drzwiczek od
wewnętrznej strony przymocowuje się np. kawałek tektury (jeżeli królik jest w klatce,
można ją zdjąć, żeby nie została zjedzona przez niego) - lepiej żeby króliczek po
niej zjechał, niż połamał łapki o pręty. Trzecia sprawa - jeżeli mimo dywanika i
zamontowania zabezpieczenia na drzwiczkach króliczek nadal boi się wyjść, to można
pod drzwiczki coś podstawić, np. książki czy pudełko, tak, żeby drzwiczki były
równoległe do podłogi.

Pierwsze spacery uszaka po okolicy powinny odbywać się bez zbytniej naszej ingerencji,
ponieważ króliczek poznaje teren. Oczywiście, przed wypuszczeniem należy dobrze
zabezpieczyć pomieszczenie - pochować kable, pozatykać dziury i inne miejsca,
gdzie królik mógłby wejść i utknąć lub byłby problem z wydostaniem go (np. za szafą
lub łóżkiem).
Kiedy króliczek już się nas nie boi, możemy przystąpić do zaprzyjaźniania się.
Nie polega to na tym, że porywamy królika w objęcia, zagłaskiwujemy go na śmierć
czy zacałowywujemy. Jeżeli króliczek nie boi się ludzkiego dotyku, głaskanie
zaczynamy od głowy. Króliki lubią być głaskane nad noskiem, po policzkach
(nie każdy od razu pozwoli w tym miejscu na dotyk!!!), po skroniach i uszach. Jeżeli
królik podczas głaskania łebka jest odprężony i zadowolony, przesuwamy stopniowo rękę
dalej na tułów. Jeżeli w którymś momencie królik zaniepokoi się, wracamy do głaskania
głowy. Pierwsze pieszczoty nie powinny trwać zbyt długo, żeby nie stresować królika.
Króliczek, który w domu rodzinnym miał mało kontaktów z człowiekiem, lub był przez
ludzi źle traktowany, z reguły nie pozwala na dotyk. W takim przypadku nie spieszymy
się z pieszczotami, tylko przy pomocy przysmaków i dużej ilości cierpliwości zdobywamy
jego zaufanie.
Najlepszą metodą na zdobywanie zaufania i zaprzyjaźnianie się jest niewymuszony
kontakt z królikiem. Niewymuszony, czyli taki, w którym nie narzucamy naszej
woli zwierzęciu, tylko pozwalamy jemu decydować czy chce do nas podejść, czy da
się pogłaskać, czy weźmie z ręki przysmak, czy może jeszcze potrzebuje na to czasu.
Kiedy chcemy podać przysmak z ręki, siadamy na podłodze i wyciągamy rękę w kierunku
uszaka. Im bardziej królik się boi, tym bardziej powinna być wysunięta ręka.
Króliczek po pewnym czasie oswaja się i podchodzi coraz bliżej. W między czasie,
kiedy królik jest wypuszczany z klatki, kładziemy się na podłodze i spokojnie,
nieruchomo leżymy. Z reguły uszaki interesują się tym nowym zjawiskiem i podchodzą
sprawdzić co się dzieje, obwąchać, obejrzeć. Można koło siebie położyć parę przysmaków.
Kiedy królik już czuje się pewniej w naszej obecności , nie ucieka na najmniejszy ruch
z naszej strony, możemy przystąpić do prób pogłaskania. Najlepiej jest to robić z
króliczego poziomu, czyli albo siedzimy na podłodze, albo się na niej kładziemy
(jeżeli będziemy z pozycji stojącej pochylać się nad uszakiem, możemy go wystraszyć).
Za pierwszym razem pozwalamy sobie tylko na jedno, delikatne muśnięcie.
Jeżeli króliczek odskoczy, wyciągamy w jego kierunku rękę z przysmakiem i
zostawiamy go w spokoju. Naszym zadaniem jest przekonać uszaka, że nie chcemy zrobić
mu krzywdy, że nic złego się nie dzieje. Z upływem czasu głaszczemy coraz dłużej i
częściej, oczywiście, jeżeli królik nie ma nic przeciwko temu. Możemy dodatkowo uszaka
wynagradzać, czyli po każdej sesji głaskaniowej podać mu przysmak (należy pamiętać,
że przysmakami nie mogą być ciastka, czekolady, batony czy dostępne w sklepach
zoologicznych chemicznie stworzone chipsy, biszkopty, dropsy).
Podawanie przysmaków z ręki, czy kładzenie się na podłodze i pozwolenie na to,
żeby króliki skakały po plecach, lizały po twarzy czy włosach można stosować w
późniejszych okresach, jako sposób na zacieśnianie więzi z uszatym przyjacielem.
I należy pamiętać jeszcze o jednej rzeczy - do królika mówimy. Zdumiewają mnie osoby,
które śmieją się z tych, którzy rozmawiają ze swoimi podopiecznymi. Z obserwacji różnych
gatunków zwierząt zauważyłam, że zwierzęta do których się mówi, są bardziej kontaktowe,
inteligentniejsze, bardziej przywiązane do swoich opiekunów.
Opisana przeze mnie metoda postępowania z nowym domownikiem jest metodą standardową.
Jak wiadomo, każdy królik jest inny i potrzebuje innego czasu na oswajanie, inaczej
reaguje. Trzeba uszaka obserwować i starać się zrozumieć, co chce nam przekazać.
Psotka od razu pchała się na kolana, nie bała się człowieka, ale z Dymkiem musiałam
już dłużej pracować, bo był bardzo bojaźliwy i wystraszony.
powrót do góry
Nowy lokator - przypadek szczególny, czyli dorosły królik
Zdarza się, że pod nasz dach trafia już dorosły królik. W przypadku zwierzęcia
z nieznanego źródła, nie wiedząc w zasadzie nic o nim samym, lepiej, żeby taki uszak
trafił do osoby mającej doświadczenie przynajmniej ze zwierzętami innego gatunku.
Często takie króliki są oddawana, ponieważ poprzedni opiekunowie nie dawali sobie
z nimi rady, czy to w wyniku błędnego postępowania doprowadzając do agresywnych
zachowań, czy też w wyniku dominacyjnego charakteru podopiecznego. Takie uszaki
wymagają dużej cierpliwości, zrozumienia i poświęcenia szczególnej uwagi.
Trzeba liczyć się z tym, że mogą nas atakować, niszczyć mieszkanie, być nieposłuszne.
Mają swoje nawyki i przyzwyczajenia i musimy im wytłumaczyć, jakie w naszym domu
obowiązują zasady. Zaufanie dorosłego królika zdobywa się w ten sam sposób, jak w
przypadku młodych króliczków, z tą różnicą, że "trudnym" uszakom trzeba poświęcić
więcej czasu. Zdarza się też, że taki królik nie potrafi nam zaufać i nie pozwala
na pieszczoty. Jedyne co nam pozostaje to zaakceptować go takim jaki jest.
powrót do góry
Problemy wychowawcze
Każdy królik, w mniejszym lub większym stopniu sprawia problemy.
Wynika to z nieporozumień, błędów w postępowaniu, dominacyjnego charakteru zwierzątka.
Królik załatwia się nie tam gdzie powinien
Z natury króliki są bardzo czystymi zwierzątkami. Swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają w
jednym określonym miejscu (zdarza się, że takich miejsc jest więcej). Jeżeli młody
króliczek siusia w różnych miejscach, trzeba zmoczyć w jego moczu chusteczkę higieniczną
i położyć ją do kącika toaletowego, a gdy widzimy, że szykuje się do siusiania w
niedozwolonym miejscu, łapiemy go delikatnie i zanosimy do jego "toalety". W ten
sposób pokazuje mu się, gdzie może załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. Z reguły
maluch szybko łapie, o co nam chodzi. Tak samo postępuje się z bobkami, które zbiera
się i wrzuca do kącika toaletowego. Jeżeli króliczek uparł się na siusianie w jakieś
miejsce w mieszkaniu i nie daje się przekonać, nie pozostaje nam nic innego tylko
ustawić w tym miejscu kuwetę. Moim musiałam ustawić w pokoju dwie dodatkowe kuwety,
żeby nie zalewały mi dywanu.
Siusianie w różnych miejscach klatki często jest oznaką zaniedbania. Królik
powinien mieć sprzątaną klatkę przynajmniej co drugi dzień. Jeżeli uszak uzna, że
jego toaleta jest przepełniona, siusia w innym kąciku. Jeżeli opiekun o to nie zadba,
dochodzi do tego, że nawet już w czystej klatce królik siusia po całej powierzchni.
Potem dużo czasu zajmuje nauczenie królika załatwiania potrzeb w jednym miejscu, a już
nie wspomnę o tym, że zaniedbana klatka może doprowadzić królika do różnych chorób.
Niektórzy twierdzą, że królik ze złośliwości siusia na łóżko, albo na czyjeś ubranie.
Ja jednak nie uważam tego za przejaw złośliwości. Często takie rzeczy zdarzają się,
jeżeli miedzy uszakiem a opiekunem są jakieś nieporozumienia. Jeżeli nam się niepodoba
zachowanie drugiej osoby, możemy iść do niej i powiedzieć to. Królik niestety nie
umie mówić po naszemu, więc o tym, że coś mu się niepodoba informuje nas na swój
króliczy sposób. Nie chodzi mu o to, żeby zrobić nam na złość, tylko o to, żeby zwrócić
na niego naszą uwagę. Często sami opiekunowie nieświadomie uczą tego swoich pupili.
Bo jeżeli zwierzak nasiusia, to zaraz wszyscy się nim interesują. A że krzyczą, się
wściekają - to nie ważne. Ważne, że uwaga jest skupiona na króliku. Dlatego też,
jeżeli królik siusia na wersalkę, to starajmy się znaleźć przyczynę takiego zachowania.
Czy coś się w otoczeniu królika zmieniło, czy poświęcamy mu wystarczającą ilość uwagi.
Żeby uchronić naszą wersalkę przed zniszczeniem można na niej rozłożyć folię malarską.
Inną przyczyną siusiania na łóżko czy ubrania są nowe, nieznane zapachy, np. kupiona
nowa rzecz, czy wyprany koc.
Inną przyczyną załatwiania się w niedozwolonych miejscach jest znaczenie terenu.
Królice w okresie rui oraz niektóre samce siusiają po kątach, a często też ochlapują
ściany. Również zostawianie bobków po całym mieszkaniu jest metodą zaznaczanie terenu.
Ciekawostką jest to, że w obcym, nieznanym terenie króliki nie zaznaczają. Dopiero
kiedy poznają to miejsce i dobrze się w nim poczują, zaczynają ogłaszać, ze to ich.
Jeżeli królik siusia w niedozwolonych miejscach, nie wolno go bić, czy zachowywać
się wobec niego agresywnie, ponieważ nie tylko nie odniesie się zamierzonego skutku,
ale można też pogłębić problem. Ponadto takie zachowanie powoduje utratę zaufania
królika do nas.
Królik niszczy nasze rzeczy
Królik jest bardzo ruchliwym zwierzątkiem potrzebującym zajęcia. Nie można liczyć na to,
że jak się go wypuści z klatki, to będzie biegał w koło stołu tak długo aż się zmęczy
i to mu wystarczy. Po wyjściu z klatki królik robi obchód swojego terytorium,
sprawdza czy coś się zmieniło, czy wszystko jest w porządku, potem może sobie troszkę
poszaleć, poskakać, odpocznie parę chwil i zaczyna szukać jakiegoś zajęcia dla siebie.
Jeżeli nie zapewnimy mu odpowiednich zabawek, sam je sobie znajdzie. Z reguły są to
niezabezpieczone kable, tapety, rogi ścian, meble, ubrania, skórzane kapcie, dywan itp.
Dlatego musimy zapewnić królikowi zabawki, które go zainteresują i dzięki którym nasz
dobytek nie zostanie zdewastowany. Odnośnie króliczych zabawek piszę w dziale
pielęgnacja
Jak zainteresować uszaka tymi zabawkami? Z reguły wystarczy położyć je na podłodze
i królik sam się nimi zainteresuje. Jeżeli bardziej interesujące dla niego jest
obgryzanie mebli, możemy (bez agresywnego zachowania) odwołać go, pokazując zabawkę
i zachęcając do zabawy nią. Jeżeli uszak zainteresuje się, możemy utrwalić jego
zachowanie nagradzając go przysmakiem.
Królik nie chce wracać do klatki
To jest jeden z najczęstszych problemów króliczych opiekunów, wynikający niestety
z błędów w postępowaniu z ucholem. Przede wszystkim, klatka ma być dla królika domem,
jego schronieniem. Tam ma się czuć u siebie, bezpiecznie. W razie zagrożenia czy
niebezpieczeństwa powinien uciekać do swojego "domu".
Kiedy nadchodzi pora powrotu uszaka do klatki, chcielibyśmy, żeby niemal natychmiast
na komendę grzecznie do niej wskoczył. W rzeczywistości najczęściej jest tak, że
nasz podopieczny ma na ten temat inne zdanie. Efektem tej wymiany poglądów jest gonienie
królika, który szerokim łukiem omija klatkę. W nas rośnie złość, a uszak nadal nie
chce wracać do siebie. Kiedy w końcu go dorywamy jesteś już na tyle wściekli,
że w mało kulturalny sposób umieszczamy niesubordynowanego podopiecznego w klatce.
Kolejne wypuszczenie z klatki, kolejny powrót, kolejna pogoń. W nas pogłębia się
niechęć, w króliku pogłębia się strach i uraz do klatki. A wystarczy odrobina
cierpliwości i można królika na komendę "Do siebie!" nauczyć powrotu do klatki.
Na swoich królikach stosowałam trzy metody:
Pokazanie przysmaku i trzymając przy pyszczku zachęcanie
do kicania za ręką. Doprowadzić w ten sposób do wejścia do klatki i włożyć rękę do
środka. Jeżeli królik się wacha, próbuje odejść, podstawić mu przysmak pod pyszczek
i znów przesunąć rękę do środka. W przypadku dużego oporu, można pozwolić królikowi
na skubnięcie nagrody, ale tylko jednorazowo. Trzeba wytłumaczyć uszakowi, że jeżeli
chce całą nagrodę, musi wejść do środka. Z reguły w końcu królik wskakuje do klatki.
Wtedy natychmiast dajemy mu przysmak. Psotce wystarczy pokazać kółeczko granulatu,
czy kawałek suszonego warzywa i sama już biegnie do klatki i czeka aż ja tam dotrę i
ją nagrodzę.
Chodzimy za królikiem, przemawiając do niego łagodnie
i nie wykonując gwałtownych ruchów. Jeżeli gdzieś się zatrzyma, delikatnie zmuszamy
go do ruszenia się (nie łapiemy!). Chodzimy za nim tak długo, aż w końcu sam wskoczy
do klatki. Natychmiast dajemy przysmak. Ta metoda sprawdza się w przypadku królików,
które nie mają zaufania do ręki i nie pójdą "za przysmakiem".
Metoda pt: "Kolacja". Jeżeli królik sprawia problemy
z powrotem, najlepiej zachęcać go do tego w okresie wieczornego karmienia. Dajemy znać
uszakowi, np. potrząsaniem pojemnika z jedzeniem, że zaraz dostanie jeść, wsypujemy
karmę do miseczki i czekamy. Tą metodę stosowałam w przypadku Kropki, przez pierwszy
okres jej pobytu u nas. Kiedy w miarę się poznałyśmy, przeszłam do metody nr 2), a
potem nr 1) Obecnie wystarczy powiedzieć komendę, żeby wróciła do siebie.
Im dłużej trwa okres niewłaściwego "zaganiania" królika do klatki, tym więcej
potem trzeba poświęcić czasu na przekonanie go, że nie wraca do więzienia, tylko
do swojego domu.
Królik nie chce siedzieć na kolanach/być głaskany/brany na ręce
Pamiętam sytuację na jednym z króliczych for: dziewczyna wzięła do siebie dorosłego
królika. Jej pierwszym problemem było to, że królik nie chce siedzieć na kolanach
i nie chce być brany na ręce. Przyznam, że nie znam królików, które spokojnie i
grzecznie siedziałby na kolanach opiekuna. To są żywe zwierzęta, których zdanie
też trzeba uszanować. Jeżeli królik nie lubi być głaskany i żadną metodą nie chce
się do tego przekonać, nie głaszczmy go. Są pieszczochy, które na głaskaniu mogły
by spędzić kilka godzin, ale zdarzają się też takie, które za tym nie przepadają
i nie można mieć o to do nich pretensji.
Branie na ręce kojarzy się królikowi z niebezpieczeństwem, ponieważ w naturze
na króliki polują m.in. ptaki drapieżne, które chwytają je pazurami za grzbiet.
Uszak nieprzyzwyczajony do podnoszenia, lub podnoszony w niewłaściwy sposób boi
się i wyrywa. Jeżeli robimy to bezboleśnie, zwierzak szybko przyzwyczaja się i
nie wyrywa. Jak prawidłowo podnosić królika? Lewą rękę podkładamy pod mostek
(z lewej strony królika), tuż za łokciami, palec wskazujący umieszczamy między
przednimi łapkami w celu stabilizacji chwytu. Prawą rękę podkładamy pod pupę
królika i podnosimy do góry. Początkowo, jeżeli uszak nie jest przyzwyczajony
do podnoszenia, robimy to klęcząc, żeby w razie udanej próby wyrwania się,
nie zrobił sobie krzywdy upadając z dużej wysokości. Będąc już na rękach,
królik powinien sam wygodnie się usadawiać. Przy pierwszych podnoszeniach
trzeba go uspakajać przemawiając spokojnym głosem i nie trzymać dłużej niż parę
sekund. Jak postawić królika na ziemi? Chwytamy uszaka tak samo, jak przy
podnoszeniu, tylko prawa ręka jest za łokciami (tym razem z prawej strony królika),
a lewa pod pupą. Po zestawieniu możemy dać przysmak, żeby podnoszenie dobrze
się królikowi kojarzyło. Kiedy już spokojniej znosi trzymanie na rękach można
stopniowo przedłużać czas trzymania. Jeżeli źle to znosi, można zastosować
mały fortel - zrobić z przysmaków uszaka, np. warzyw, kółeczek granulatu,
suszonek "korale", zawiesić je na szyi i pozwolić, żeby królik podczas trzymania
na rękach podskubywał te "korale". Królik powinien być uczony podnoszenia nie po
to, żeby można było sobie z nim spacerować jak z lalką, ale po to, żeby w razie
konieczności, np. u weterynarza, czy przetransportowania, nie wyrywał się i nie
stresował samym podnoszeniem i noszeniem na rękach.
Nie wolno podnosić królika za skórę na karku, ani za uszy!!!
Królik jest agresywny
Agresja najczęściej wynika ze złego lub nieprawidłowego obchodzenia się z królikiem.
Najczęściej jest ona objawem strachu i elementem obrony. W razie zagrożenia uszak
ratuje się ucieczką. To zwierzątko nie lubi bezpośredniej konfrontacji,
ale przyparte do muru może rzucić się i zrobić krzywdę. Co przyczynia się
do agresywnych zachowań?
Królik urodził się w miejscu, gdzie uszaki są
źle traktowane - taki maluch szybko uczy się od matki, że człowiek jest zły
i trzeba się przed nim bronić. Jeżeli jeszcze dodatkowo "hodowca" źle się z nim
obchodzi, w króliku utrwala się to negatywne przekonanie o człowieku. Jeżeli trafia
do Was maluch z takim problemem, musicie poświęcić mu dużo uwagi i dużo cierpliwości.
Przekonać go przy pomocy smakołyków, spokojnego głosu, niegwałtownych ruchów, że nic
złego u Was mu się nie stanie. Niestety często takie przeżycia z dzieciństwa
pozostawiają trwały ślad i jedyne co możemy zrobić, to zrozumieć królika i wiele
mu wybaczyć. On nie robi tego ze złości, tylko ze strachu.
Królik jest źle traktowany przez opiekuna -
nawet najłagodniejszego, najspokojniejszego królika można "zepsuć" złym traktowaniem.
Krzyki, bicie, kary niezrozumiałe dla uszaka - wszystko to prowadzi do agresji z
jego strony. Opiekun wymaga od zwierzęcia, żeby był bezwzględnie posłuszny,
a kiedy ten nie spełnia jego oczekiwań - karze go. Najczęściej kończy się to
w ten sposób, że uszak opuszcza dom. Jeżeli jeszcze zostaje oddany pod inną,
odpowiednia opiekę, to dobrze, ale często zdarza się, że królik jest po prostu
wyrzucany na ulicę (!!!). Jeżeli taki królik trafi pod Wasz dach, to tak jak w powyższym
przypadku, tłumaczymy królikowi łagodnością i przysmakami, że jednak ludzie
nie są tacy źli.
Brak konsekwencji ze strony opiekuna -
zaczyna się tak, że mała puchata kuleczka trafia do nas do domu. Zachwycamy się
nią, pozwalamy robić co chce, karmimy przysmakami, jesteśmy na każde zawołanie.
Im ta kuleczka robi się starsza i przemienia w dorosłego królika tym na więcej sobie
pozwala. Przymykamy oko i nadal zachwycamy się naszym pupilem. W pewnym momencie
zaczyna to nas męczyć i próbujemy się przeciwstawić żądaniom uszaka - reakcja:
bardzo często agresja ze strony podopiecznego. Ponieważ opiekun nie rozumie dlaczego
królik tak się zachował - karze go. Królik z kolei nie rozumie, dlaczego ktoś mu
się przeciwstawił - przecież od samego początku mógł robić co chce, więc dlaczego
nagle tego mu się zabrania. Wtedy zaczynają się kłopoty, bo i człowiek i królik
próbują postawić na swoim. Niestety często to odbywa się na drodze agresji z obu
stron. A im bardziej agresywny jest człowiek, tym bardziej ostro reaguje królik.
Najskuteczniejszą metodą jest..... niedopuszczenie do takiej sytuacji. Od samego
początku ustalamy zasady, których i królik i przede wszystkim my sami twardo się
trzymamy. Jeżeli już "zepsuliśmy" królika, musimy poświęcić dużo czasu i wykazać
się olbrzymia cierpliwością, żeby wybrnąć pokojowo z tej sytuacji.
Królik jako zabawka dla dziecka -
brzmi to strasznie, ale przerażająco często zdarzają się takie przypadki -
królik kupowany małym dzieciom jako żywa zabawka (najczęściej po to, żeby
dziecko miało jakieś zajęcie i nie męczyło rodziców). Niestety, małe dzieci często
wręcz znęcają się nad królikiem. Nie wynika to z ich złej woli, tylko
nieodpowiedzialności rodziców. Rodzic powinien wytłumaczyć maluchowi, że zwierzę
to żywa istota, która podobnie jak ludzie, odczuwa strach, ból, radość, ma prawo
mieć gorszy dzień, mieć własne zdanie. Tymczasem dzieci ciągną królika za uszy,
podnoszą i noszą w nieodpowiedni sposób, upuszczają zwierzątko na ziemię.... Królik
w pewnym momencie ma dość i w obronie własnej atakuje. Za to obrywa mu się jeszcze
od dorosłych, bo "Jak on śmiał ugryźć/podrapać dziecko!". Jeżeli macie małe dziecko
i chcielibyście mieć królika w domu, pamiętajcie, że to Wy ponosicie za niego
odpowiedzialność. To dorosły powinien zajmować się zwierzęciem, a dziecko może temu
towarzyszyć, pomagać w miarę swoich możliwości. I absolutnie królik nie może być
zabawką dla dziecka.
powrót do góry
STRONA GŁÓWNA
Copyright by kiche_wilczyca
|